Czołem Czasoholicy!

Ta strona jest tylko dla Was, bo tylko z Wami chciałbym zrobić coś ważnego.A do zrobienia jest Polski mechanizm, a do tego muszę Was prosić o pomoc.
Dla tych którzy są pierwszy raz:
Ja nazywam się Paweł Słoniewicz.
Więcej dla przypomnienia przedpremierowa kampania z Czasoholikami:

Było super ❤️. Ogromne wsparcie. Nic się nie sprzedało 😄


I naprawdę dało mi to do myślenia…. i myślałem o tym  sporo… naprawdę dużo…

Czasoholicy to ciekawa grupa, wszystkich nas łączy zamiłowanie do zegarków.
Mamy zapewne umysły ścisłe, jak inżynierów czy księgowych, jak i humanistyczne, marketingowców czy HR’ów.

A ja jestem artystą. Ukończyłem Liceum Sztuk Pięknych – a to zmienia całkowicie spojrzenie na świat. Bawiąc się z synem chciałem po prostu z nim tworzyć, coś swojego i wyjątkowego. Od plasteliny, przez gips, na betonie kończąc.

To świat 'designu’, był moim cały światem – to że ktoś coś wymyślił, zaprojektował i wykonał jest dla mnie czymś wyjątkowym. To historia produktu daje jego unikalność.
A nasze zegary są wyjątkowe. I z tym wizją do Was przyszedłem. Do ludzi którzy cenią zegary i cenią kiedy są wyjątkowe.

Kolejnym krokiem była manufakturowa produkcja.

Założyłem spółkę, wziąłem kredyt. Wtedy dopiero się okazało, że nasze zegary są wyjątkowe. Jest spora losowość we wzorach. Do tego dochodzi trudność robienia form, powtarzalność i czas – beton schnie 32 godziny ( i to i tak szybko dzięki platyfikatorom). a przez to, że nie widać jak beton jest wlewany, zegar albo wychodzi piękny, albo ze sporymi skazami.

– proces produkcji jest mega skomplikowany.
Dlatego nie mogę robić tych zegarów. te które tutaj widzicie są ostatnimi. Są wyjątkowe, robione z ogromnym sercem, pierwsze, oraz ostatnie.


Mechanizm

2 lata temu na pewnym forum napisałem post.
Nie wiedząc jak działa zegar, pozbierałem swoją wiedzę, rozpisałem i poprosiłem o poprawienie co złe…

Cuż…  że wiele rzeczy tam pokręciłem, ale komentarze nie były zbyt miłe.
„takich totalnych ignorantów tu nie ma😄”
„Właściwie , to nie wiem i nie rozumiem , dlaczego nowy kolega założył taki temat .”
„trafisz na miłośnika matematyki i zje Cię w butach… „
„Zbiór mało zorganizowanych informacji z netu.”
Po kilku wymianach zdań udało się otrzymać pomoc, polecenie książek, a nawet otrzymać ciepłe słowo.

A już rok później, po wielu lekturach, miałem okazją skonstruować dla Muzeum Miasta Gdyni funkcjonalne modele pokazując jak działa zegar.

Na ich podstawie, oraz zainspirowany dzięki jednemu koledze czasoholikowi zainteresowałem się Arduino, co mogliście zobaczyć na ostatnim filmie:


Problem z Arduino i z mechanizmami krokowymi jest taki:
a) są mega prądożerne –  baterie wystarczą na max kilka dni.
b) to gotowe rozwiązanie – nie nazwałbym tego w żaden sposób prawdziwym mechanizmem.

Wiec wykonamy własny mechanizm.
Ten wykonany ze śrubek, kapsla i kartonu, jest źle wyważony (a i tak działa lepiej niż Polski Ład) 🙂 
Ale zrobimy go lepiej. Śrubki wymienimy na cewki. Karton i kapsel zastąpi na aluminiowy trzpień.
Zamiast 8 baterii będą 2 sterowane mikroprocesorem.
A całość moi drodzy będzie wyglądała tak:

do tego jeszcze daleka droga, ale krótsza niż się wydaje.


Zegar v2


Mówiłem że jestem projektantem. Zawodowo odnosiłem wielkie sukcesy, pracowałem dla największych marek, realizowałem miedzynarodowe projekty. Niestety oprócz satysfakcji niewiele z tego nie miałem – wielki stres, niewielkie pieniądze.

Marzyłem aby projektować coś własnego. Z synkiem była to zabawa, a wieczorami robiłem więcej graficzek: Wszystkie rzeczy które tutaj widzicie – projekty, katalogi, logotypy, strony, zdjęcia, wizualizacje są moją pracą – robiłem to wszystko poza godzinami pracy. 

Jeszcze kilka lat temu jako 'artysta’ 'brzydziłem się’ pieniędzmi. Nie chciałem znać znać się na fakturach, umowach, spółkach, współpracach.


Tak jak mówiłem, dużo myslałem… i zrozumiałem, jak to naprawić. Jak zoptymalizować process produkcji, ułatwić, przyśpieszyć, uprościć, i uczynić powielanym. 

Wylewamy całość jako prosty krążek. Zamykamy to w drykowanej, chromowanej aluminiowej ramie.
Dzięki czemu nie będzie już kłopotów z wykończeniem. Zegar będzie powielany i konkurencyjny cenowo. Straci w porównaniu do pierwszego na magii rzemieślniczego wykonywania. Zyska na łatwości wykonania.
I da podstawę do tego, aby w przyszłości na tej linii otworzyć z własnym mechanizmem. Otworzy to też rozmowy ze sklepami, a dzięki temu uda się stworzyć sieć dystrybucji.


To wszystko się może udać.


Dziękuję, że przeczytałeś całość. Musiałem się rozpisać o własnym życiu, bo nasza historia to ciągłe udowadnianie, że się da. 

Chciałbym po prostu znaleźć tych kilkunastu z Was, którzy być może po przeczytaniu tego stwierdzą. Dobra chłopaki – pomogę Wam.To są pierwsze i ostatnie zegary z naszej początkowej kolekcji. Nie wszystkie są idealne – wszystkie są wyjątkowe 🙂

Juz zrozumiałem w czym jest różnica między mikromechnicznymi cacuszkami, a moim zegarami.

Już zoruzmiałem jaka jest różnica.

Teraz Wy zrozumcie chłopa w potrzebie i pomóżcie czasoholikowi w potrzebie.

0